artur kos | fotograf

Ewa Budny-Orłowska

Ewa, bo o nie j dzisiaj mowa, to kobieta niesamowicie pracowita! Etat mamy, etat żony, właścicielki Szkoły Tańca “Baletka”  oraz tancerki w kilku teatrach, w tym Narodowym. A pomimo tej ogromnej ilości obowiązków znalazła czas na sesję! Dzięki Ewa! 

  

Wszystko, co wiąże się z tańcem wzbudza we mnie ogromny podziw. Niby nic. Niby tylko ruch. Jednak jak bardzo widać tych, dla których nie stanowi on trudności. Dla których jest oddechem! Czerpię niesamowitą przyjemność z tych sesji. Z jednej strony jako fotograf, który może zatrzymać w czasie ten jeden nieuchwytny dla innych moment. Z drugiej strony mogę niewidoczny obserwować piękno ruchu, delikatność gestu i subtelność wyrazu artystycznego tancerek i tancerzy. 

 

Portret Ewy.


Każdy, kto patrzy dalej niż w kierunku piątku, buduje w sobie siłę. Siłe d otworzenia ciekawszego jutra. Z doświadczenia wiem, że nie jest to prosta sprawa. Ba! Często działania są nacechowane ogromna ilością niepowodzeń. Powiakłania? Codzienność. Kłopoty? Proza życia. Ale z drugiej strony, to właśnie pasja i umiejętne korzystanie z wrodzonych talentów odróżnia nas od zwierząt.


Zresztą, nie przynudzam. Pooglądajcie zdjęcia ze wspólnej sesji z Ewą w Pałacu Zamojskich w Warszawie przy ul. Foksal. 

Jeszcze raz dziękuję Michałowi za pomoc w organizacji przestrzeni.


Na koniec mój ulubiony set z Ewą. Monochromy :)



Kilka słów jeszcze o technikaliach. Nie korzystam z niesamowitego sprzętu, setki asystentów i miliona lamp. Ta sesja zresztą nie potrzebowała niczego więcej! Jedno body, jeden tani obiektyw kilka ruchów suwakiem w Lightroomie oraz Color Efex Pro. Z tego pluginu korzystam od wielu lat. Jest doskonały! :)


Do zobaczenia na sesji:)

Artur


Julia i Cezary

Każdemu z nas zdarza się uchwycić piękno w jednym kadrze.
Zanim opowiem historię całego spotkania pozwólcie proszę, że pokażę wam jedno
zdjęcie. Ten kadr powstał w ułamku sekundy. Dzięki niesamowitej koncentracji
Julii i Cezarego oraz świetnej współpracy, jaka miała miejsce w trakcie sesji to
zdjęcie powstało natychmiast. Nie było ujęć próbnych, testowych, 30 zdjęć przed
i 20 po danym momencie. Tylko jeden strzał, jeden moment.



A cała historia rozpoczęła się od krótkiego e-meila, którego otrzymałem od Michała. Wspomniał o możliwości wynajęcia Pałacu Zamoyskich w
Warszawie. Oczywiście jak to bywa w takich sytuacjach, nigdy nic nie jest pewne.
Systemy komercyjne posiadają ogromne budżety na wynajęcie takich przestrzeni.
My mieliśmy tylko pomysł i chęci. Okazało się, że zarząd decydujący o
przestrzeni okazał się otwarty na niekomercyjne i interesujące pomysły. Wydaje
mi się, że moje kilkunastoletnie doświadczenie w fotografii przyniosło pożądany
efekt. Moje portfolio oraz słowo Michała wystarczyło do tego, żeby móc
skorzystać z tej pięknej przestrzeni. Sama organizacja i logistyka spotkania
odbyła się standardowo. 1000 maili, 5000 telefonów uzgadnianie szczegółów.
Jednak efekty, jakie przyniosły to spotkanie wystarczą na zbudowanie porządnego
albumu.


Muszę przyznać, że w zdecydowanie większej ilości spotykam
ludzi twórczych. Ludzi sympatycznych i otwartych na ciekawe pomysły. Tak było i
tym razem. Przestrzeń baletnice balet mistrzowie dzieci dorośli instruktorzy,
profesorowie, osoby głęboko osadzone w przepięknej i niesamowicie wymagającej
przestrzeni baletu. To były 2 dni naprawdę bardzo intensywnej pracy. Zdjęć
powstało bardzo dużo i muszę przyznać, że z bólem serca zdecydowaną większość
trzeba odrzucić. Nie dlatego że nie wyszło, nie dlatego że wiatr niewłaściwie
zawiał. Uważam, że w tej tego typu fotografii najważniejsza jest jakość. 



Co nie
zmienia oczywiście postaci rzeczy, że cieszę się sprawiając radość innym. Jak
to okazali? Przysyłając mi po 20/30 zdjęć sesji, które chcieliby mieć na
pamiątkę i które powinienem poddać retuszowi. Jestem wyznawcą reglamentację.
Jakość powinna przewyższać ilość. To nie jest proste, bo niejednokrotnie trzeba
zrezygnować ładnych ujęć interesujących emocji na poczet tego, aby ludzkiej
pamięci zostały te perełki.

To niesamowite uczucie tworzyć fotografię, o której zawsze
marzyłem. Długo przygotowywałem się do tego tematu. Balet, ten który znamy,
zaczyna się i kończy na deskach teatr. Natomiast to, co dzieje się poza. Ten
ogromny talent, ten ogromny wkład pracy, niejednokrotnie pot i łzy a i krew nie
jest rzadkością przynosi efekty który mam możliwość, przyjemność i zaszczyt
zatrzymywać na zdjęciach.

Jestem bardzo wdzięczny wszystkim osobom z którymi
współpracuję za zaufanie. Mam nadzieję, że jeszcze niejedno zdjęcie przed nami.


Barbara POSTEK

Fotografia baletowa. 

Czym to w ogóle jest i jak się za to zabrać? Jakie ustawić czasy? jaka przysłona? Jakie ogniskowe będą najlepsze? Jak prowadzić modelkę… sorry, baletnice. Przecież to jest jakiś inny świat! Byłem i widziałem co dzieje się na deskach Opery Narodowej. Niesamowite piękno i niespotykana gracja. 


Pierwsza sesja wymagała ode mnie ogromnych przygotowań. Szczególnie mentalnych, bo materia skomplikowana. Oczywiście szczęście sprzyja przygotowanym. 15 lat doświadczenia w studio fotograficznym, ze 30 lat z aparatem. Co może pójść nie tak? 

Sesja odbył się w Warszawie, w małym i klimatycznym Studio Skarpa przy ul. Ordynackiej. 

Najbardziej, niesamowite było to, że w trakcie sesji jakikolwiek stres i wątpliwości zanikły. Piękna i twórcza praca! Basia Postek, balerina, która stanęła przed moim aparatem okazała się osobą niesamowicie pracowitą i to, co lubię w pracy na sesji najbardziej - skoncentrowaną! 

Moim nieskromnym zdaniem, efekty wyszły zachwycające. Proste i wyniosłe zarazem. Spokojne i nasycone enigmatycznym, ciepłem.


Uwielbiam podążać za swoim przeczuciem. Realizować małe marzenia. Sprawiać, że na cudzych twarzach pojawia się radość. 

Nie wymyśliłem fotografii tańca - wiadomo, ale bezgranicznie zakochałem się w niej oglądając prace George Hoyningen-Huene, Horst. P Horst, Irving Penn czy innych Mistrzów fotografii. Przypadek sprawił, że wiele lat temu sfotografowałem młodych Artystów szkoły musicalowej. To wówczas serce mocniej mi zabiło. Z jednej strony fotografia, z drugie niesamowite talenty i ogromne zaangażowanie tańczących i śpiewających ludzi na scenie. O spotkaniu, które zmieniło mój sposób myślenia o fotografii będzie osobny wpis. 


W trakcie tej sesji zrozumiałem jedną sprawę. Na kolejnych, nie będę skupiał się na technikaliach, sztuczkach i zabobonach. Postaram się skoncentrować na emocjach. Baletnice, baletmistrzowie doskonale wiedzą co i jak zrobić. Moje zadanie to uchwycić ten moment i nadać niepowtarzalny rys. 

Zdjęcia, jakie będę robił, muszą ukazywać pasję i moc, delikatność i subtelność, wdzięk i siłę. Pragnę tych Artystów ukazywać w formacie, który zapadnie ludziom w pamięć. Dołożę wszelkich starań, aby ci tancerze byli kojarzeni przez pryzmat swojej pracy i zapamiętani dzięki zdjęciom.


Technicznie, bo są osoby, które są zainteresowane tym tematem, sprawa nie okazała się skomplikowana. Wystarczyło jedno body Canon 5DsR i obiektyw 50mm 1.4 :) 

Wam, zostawiam ocenę. 

Artur:)

1
Using Format